Wakacje tuż, tuż

Wakacje tuż, tuż

Oczekiwanie od ostatniego dnia ich zakończenia na dzień ich początku. Przemijają po kolei: dzień za dniem, miesiąc za miesiącem - wrzesień, październik, listopad, grudzień – hurra! W końcu!! Jeeest!! ŚWIĘTA!! Wolne!! Ale to nie to – choć jest super. No to dalej - styczeń – ferie!!! To musi być TO!!! Nie...jeszcze nie. Nie? Nie. No nic – jedziemy jeszcze dalej, zostawiając za sobą godziny, tygodnie, miesiące - luty, marzec, kwiecień – ŚWIĘTA - kolejne. Huraaa – jest wolne. To już!! Nie. No jak to nie? Ano tak. Nie i już. Jeszcze chwileczkę. No trudno – wsiadamy w pędzącą kolejkę życia i jedziemy - maj, czerwiec, i…TAK! Teraz. Już! Cóż to takiego jest? Na co czekamy najbardziej? Czy może na co czekają głównie dzieci i młodzież?

Kabaret O.T.T.O. śpiewa o tym tak: „wakacje, znowu są wakacje, na pewno mam rację. Wakacje znowu są”. No właśnie. Wakacje. Ten czas, na który czeka się od momentu jego zakończenia. Ostatni dzień jest pierwszym dniem oczekiwania. Bo przecież jakże często bywa tak – pierwszy dzień wakacji, ale plany zaczynamy snuć już na kolejne. A czas, który powinien służyć do wypoczynku, w którym powinniśmy się oderwać od rzeczywistości, pracy, służy w gruncie rzeczy do narzekania, że przecież i tak zaraz będzie koniec, i trzeba by coś pomyśleć o przygotowaniach do kolejnych.
Ale dość o tym. Przecież zaczynają się wakacje. Nie będziemy siać defetyzmu. Wakacje, czyli radość, spełnienie planów, wolne, przygoda! I już.

Ale to już było…

Rozpoczął się najdłuższy czas radości i szaleństwa zarówno wśród dzieci i młodzieży, jak i nielicznych dorosłych, którzy mogą sobie pozwolić na kilkutygodniowe „nic nie robienie”. W obecnym roku pewnie w wielu rodzinach, u wielu osób będzie wyglądać to nieco inaczej niż w latach ubiegłych – z wiadomych względów. Gdyby jednak ktoś nie wiedział, komuś umknęło – krótkie przypomnienie – pandemia. Ale najważniejsze przecież, żeby dobrze się bawić. Czy musi wiązać się to tylko i wyłącznie z dalekimi wyjazdami w znane „nieznane”, opisywane w przewodnikach, omawiane przez znajomych, którzy mieli to „szczęście” przebywać akurat w tym miejscu daleko poza granicami – za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, za siedmioma kontynentami? Czy w naszych głowach i planach musi pojawiać się podszeptywanie, głosik, który „zachęca”: . WOW. „ZA GRANICA” musi być świetna, skoro co roku tyle ludzi tam podąża, porzucając piękno i tajemnice oraz możliwe do przeżycia wspaniałe przygody praktycznie na wyciągnięcie ręki. A skoro tak, to i my musimy się tam wybrać. No przecież musimy. Bo czym się pochwalimy przed znajomymi? ONI przecież nam tyle na-opisywali, na-pokazywali. Ileż było tych „och-ów” i „ach-ów”, i „cmokań”. Postanowione. Jeszcze tylko PLAN. Bo bez PLANU się nie da. Zabłądzimy. Zgubimy się w gąszczu i labiryncie ofert. Nie przedrzemy się przez splątaną dżunglę bijących w oczy reklam, billboardów, nawoływań organizatorów wycieczek w te „JEDYNE”, „DZIEWICZE” miejsca ZA GRANICĄ – w których oczywiście wcześniej wylądowały tysiące innych spragnionych nowego.
Hmmm...czy na pewno organizowanie wakacji musi tak wyglądać? Nie.

Wolność w przestworzach…

...jak ptak. Jak ptak? A czemu nie? Dlaczego nie mielibyśmy wznieść się w powietrze, zostawić w dole wszystko to, co powinno odejść od nas na czas wakacji? I wcale nie musimy za tą wolnością wyjeżdżać na krańce świata – bo mamy to u nas. To nie ZA GRANICA, ale może być o wiele lepiej. No bo skąd można wiedzieć, że na pewno nie będzie tak świetnie, skoro prawdopodobnie nawet nie spróbowaliśmy? Wszystko zależy od nas. Więc zostawmy nasze – bardzo często - przyziemne problemy i smutki na ziemi, a my wznieśmy się wysoko...wysoko...do chmur...albo nie aż tak wysoko – bo tam zimno jest :) Zróbmy sobie wypad np. w Beskidy, gdzie do dyspozycji mamy choćby paralotnie – ot, cichy środek powietrznej wolności. Pofruniesz w ciszy, ale emocje wołać będą baaardzo głośno ;) Wolisz wspólnie, z rodziną lub przyjaciółmi, bo są dla Ciebie bardzo ważni i bez nich wakacyjny wypad się nie liczy? No pewnie, to „się wie”. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby m.in. w Ojcowskim Parku Narodowym, Zakopanem czy Krakowie „wsiąść do pociągu, byyyle jakiego…” STOP. Pomyłka. Pociągiem to do pracy można jechać. A mamy WAKACJE! Oczywiście, że wsiąść do balonu, i to nie byle jakiego. Bo napędzanego profesjonalizmem i latami doświadczenia...i oczywiście paliwem ;) Zobacz nasze oferty, które pozwolą odlecieć od codzienności

Bruuuum…

...i jedziemy na wakacje w inne ciekawe miejsca, gdzie oczekują kolejne PRZYGODY. Czy to może „ZA GRANICA”? Nie! Jest znowu lepiej. Oł jeeeee! Coś dla prawdziwych wyjadaczy, którzy na śniadanie jedzą jajka smażone na chłodnicy, popijają olejem W60, bo gęste jest lepsze, zagryzając wszystko bryzgającym z kół żwirem :) Off-road i jazda na torze. Nie dla mięczaków - ktoś powie. No pewnie, że nie. Ale nie będziesz wiedział, dopóki nie spróbujesz. Adrenalina, benzyna w żyłach, ogień w sercu. Jest moc. Zobacz nasze oferty, które zamienią krew w paliwo

A może góry…?

No bo dlaczego nie? Obcowanie z przyrodą twarzą w twarz. Świetni przewodnicy, cudowne szlaki, niezapomniane widoki. Ale...przewodnicy? Przecież sam/sama potrafię chodzić po górach – będzie ciepło, więc profesjonalnie mam sandałki, tylko lekka bluzeczka (bo na pewno warunki pogodowe w górach się szybko nie zmienią...tiaaa), do tego koniecznie ciemne okulary – no bo „lansik”. A potem co? Ratownicy i helikoptery GOPR-u, i po zabawie. Pewnie, jeśli macie doświadczenie prze duże „D” – śmigajcie po górach sami, bo to zdrowie. Ale jeśli chcecie zapewnić sobie i rodzinie czy znajomym lub bliskim bezpieczeństwo i wypady na szlaki, gdzie nie zawsze samemu można się zapuścić, wycieczki górskie z mega-doświadczonymi przewodnikami to coś dla Was. A nawet jeśli nie bardzo pociągają Was wycieczki górskie – po takich wypadach możecie zmienić zdanie :) Wysokie, majestatyczne góry wznoszące się na setki i tysiące metrów – zdawałoby się – „chodzące z głową w chmurach”. I nie. Nie jest to „ZA GRANICA”. Na szczęście mamy i to u siebie. Tatry. Delikatniejsze trasy lub srogie przejścia. Tatry. I już. Zobacz nasze oferty, z którymi zobaczysz piękno naszych gór

A ja wolę nad wodę…

...popluskać się, popływać, poczuć lekką bryzę. Albo po prostu mieć kontakt z wodą. Nie ma problemu. I tutaj w kraju mamy wybór. Dla chcących delikatnego muskania powierzchni wody polecamy floating – połóż się na wodzie, zrelaksuj, odpocznij. Fajna sprawa, i do tego super wpływająca na zdrowie i samopoczucie. „No ale, ja tam chciałbym coś mocniejszego. Wiecie – jestem starym wilkiem morskim, pływałem łódkami po różnych stawach – najczęściej z wędką – i taaaaaakie potwory łowiłem. Chcę coś MOCNEGO”. No i super. W takim razie kurs nurkowania. Przeżycia niesamowite – to nie rozglądanie się po powierzchni wody, ale możliwość zajrzenia w głąb żywiołu – dosłownie :) Tam to dopiero potworki można wypatrzyć ;) A jeśli i tego mało, to może spływ pontonowy albo packrafting? No tutaj to może mocno pobujać – ale zdecydowanie warto. A do tego takiego spływu można spróbować bez sternika – ale wtedy trzeba odnaleźć w sobie zdecydowanie i przełamać się. Czy jednak warto? WARTO! Zobacz nasze oferty, które pozwolą spełnić wodne marzenia

Z takich przygód to dopiero nazbierają się opowieści. „ZA GRANICA” może się schować – albo po prostu zaczekać. Mamy mnóstwo atrakcji i uroczych zakątków w naszym kraju, gdzie rzeczywiście można przeżyć coś wyjątkowego – i to nawet bez żadnego PLANU. Wszystko zależy od nas.

W naszym serwisie możesz zakupić voucher dla siebie lub bliskiej osoby jako prezent.

E-voucher wysyłamy natychmiast po zakupie 24/h 7 dni w tygodniu.

Można również zamówić elegancki drukowany voucher Pocztą, kurierem lub do paczkomatu.

Kulig w Wiśle "SKAŁKA" z biesiadą w chacie góralskiej

(0)

50 zł

Wisła, Dolina Białej Wisełki

Lot paralotnią w tandemie

(5)

od 200 zł

Góra Żar, Góra Skrzyczne

Lot balonem Last Minute

(0)

500 zł

KRAKÓW, ZAKOPANE, OJCÓW, TYNIEC, CAŁY KRAJ

Abyś odkrył przygodę swoich marzeń używamy ciasteczek (ang. cookies) w celach statystycznych i marketingowych. Przeczytaj więcej w naszej polityce plików cookie